Saitek X-65F HOTAS


Przepustnica.

Throttle również jest metalowy. Mamy tak na prawdę dwie przepustnice, które można odpowiednią zapadką złączyć. Blisko maksymalnego i minimalnego położenia są oczywiście detenty czyli opory, przez które należy przepchnąć dźwignie, żeby dotarły do końca. Na spodzie znajduje się mała śrubka odpowiedzialna za regulacje oporu z jakim przesuwamy przepustnicę. Tu znajduje się największa wada całego zestawu. Nawet w najlżejszej pozycji wajcha chodzi bardzo ciężko. W bliskiej walce powietrznej nie ma mowy o sprawnej regulacji ciągu, gdyż żeby cofnąć szybko throttle trzeba zmienić ułożenie dłoni (podtrzymać szyjkę kciukiem), zajmuje to często kluczową sekundę i już krytyczny manewr się nie uda. W zestawie znajduje się na szczęście specjalna podstawka, która umożliwia przykręcenie throttla (lub sticka) do biurka więc opisany problem można jakoś obejść. Szkoda jednak, że nie zostało to dopracowane.



Co do przycisków i hatów to rzeczywiście nawciskano tu tego sporo i można zaprogramować o wiele więcej niż niezbędne funkcje z prawdziwego F-16. W sumie zmieszczono tu pięć hatów, dwa wciskane pokrętła, emulator myszki (bardzo wygodny mini-stick, przycisk, rolka) oraz 4-pozycyjny przełącznik tzw. mode'ów. Z przodu możemy sobie dokręcić dodatkowy mini-panel, na którym mamy cztery kontrolki aktualnego mode'u, pięć kolejnych programowalnych przycisków (w tym jeden z dodatkową klapką zabezpieczającą) oraz przyciski wyboru czułości drążka.



Jeśli chodzi o ten przedni panel to rozwiązanie rzeczywiście bardzo wygodne i praktyczne - kilka dodatkowych przycisków mamy blisko ręki ale tak, że nie naciśniemy ich przypadkiem. Ergonomia? W przypadku przepustnicy również wiele zależy od dłoni pilota. U mnie wszystkie te guziki plątały się pod palcami. Po miesiącu grania nadal łapałem się na tym, że chcąc włączyć kciukiem tryb dogfight musiałem się spojrzeć w lewo czy trafiam w odpowiedni hat albo na tym, że cofając wajchę naciskam niechcący nadawanie radia lub zmianę MFD. Myślę jednak, że wielu osobom "hatowy jeżyk" przeszkadzać nie będzie.

Programowanie

Jeszcze kilka słów o sofcie służącym do programowaniem Saiteków. Wszystkie te buttony, haty, slidery, mode'y można fajnie przypisać zgodnie z własnymi potrzebami. Jest to trochę czasochłonne i miejscami monotonne ale taki chyba urok programowania wieloprzyciskowych HOTASów. Interfejs jest niby przejrzysty chociaż trzeba się z nim trochę oklikać. U mnie niestety skrupulatnie tworzony przez godzinę profil do Falcona 4 AF stwarzał problemy w grze (losowo "wciskały" się niektóre przyciski w trybie samo-powtarzania) i przez kilka dni nie mogłem się z tym uporać aż w końcu poddałem się i większość klawiszy ustawiłem w setupie samej gry. Nie wiem w czym tkwił problem - stary X52 Pro na tym samym oprogramowaniu chodził na swoim profilu bez zarzutu.



Nie wiem co podkusiło Saiteka, żeby wydawać nowy model X'a w wersji force sensing. Mam wrażenie, że nie znajdzie on tylu chętnych nabywców niż gdyby był wykonany sposobem "klasycznym". Sama idea nieruchomego joysticka ma wg mnie sens tylko wtedy gdy po wirtualnym niebie latamy F-16, który ma to do siebie, że trymuje się automatycznie - gdy puścimy drążek po prostu leci dalej tak samo i nie trzeba na bieżąco robić korekt nachylenia czy trymować. Sterowanie X-65F w jakimś Suchoju czy Ka-50  będzie na dłuższą metę męczące. Na zagranicznych forach znalazłem opinie, że w BS lata się nieźle ale wg mnie kupując ten zestaw do FSXa czy Black Sharka straci się dużo z przyjemności samego pilotowania - na nieruchomym drążku jest z tego jakaś taka mniejsza radocha. Do tego koniecznie trzeba będzie dokupić pedały. Zostają zatem miłośnicy Falcona, a ci kupując nowy HOTAS będą musieli dokonać wyboru między X-65F a nowym Warthogiem ze stajni Thrustmastera.

Qba


<=joystick




Autor strony: Miszon; Elementy graficze: Zofia Strzelecka; Emblemat eskadry na podstawie emblematu 1 ELT: Banan