Saitek X-65F HOTAS



Dzięki uprzejmości firmy Impakt sp. z o.o. miałem możliwość przetestowania nowego zestawu HOTAS Saiteka - X-65. Przez miesiąc latałem nim przede wszystkim w Falconie 4 Allied Force, kilka lotów wykonałem również w DCS: Black Sharku i Flight Simulatorze X. Całość składa się oczywiście z joya, throttla i małego panelu z kilkoma przyciskami.

Joystick

Wszystko oprócz przycisków jest metalowe, sprawia wrażenie porządnie wykonanego i w sumie dobrze leży w dłoni. W zestawie mamy dodatkową plastikową nakładkę na podpórkę pod nadgarstek, jeżeli chcemy mieć dłoń trochę wyżej. Drążek rzeczywiście się nie porusza. Reaguje tylko na siłę nacisku a jego czułość możemy sobie zmieniać. Dostępne są cztery presety, które można wrzucać "w locie" oraz dostosowywać szczegółowo w setupie. Patent przydaje się np w trakcie tankowania w locie. W prawdziwym F-16 sensitivity sterów zmniejsza się po otwarciu wlewu paliwa.



Nie mierzyłem w żaden laboratoryjny sposób precyzji joysticka. Generalnie wydaje się bardzo dokładny w sterowaniu ale owej precyzji trzeba się po prostu nauczyć tzn olatać z nowym sprzętem. Na początku jest dziwnie, używanie nieruchomego drążka jest czymś zupełnie nowym i nieznanym nawet dla doświadczonego symulotnika. Przez pierwsze kilka minut dłoń nie wie za bardzo jak się ruszać ale potem jest już z górki. Do wykonywania podstawowych manewrów przyzwyczaiłem się dosyć szybko ale naukę dogfightu zaczynałem prawie od zera i nawet Mig-23 był z początku nie do trafienia.

Joya nie kalibruje się i tu jest problem gdyż pozycja zero mojego egzemplarza znajdowała się kawałek lewo-góra od centrum. Funkcję centrowania mamy na szczęście w samym Falconie ale nie wiem czy we wszystkich symulatorach jest taki luksus. Jest oczywiście oś Z, która również reaguje na siłę z jaką skręcimy drążek. Niestety używanie handle twista jest bardzo niewygodne - każdy skręt w osi Z powoduje chcąc-nie chcąc ruchy na osiach X i Y. W Falconie gdzie orczyka używa się sporadycznie jeszcze ten wariant przejdzie natomiast w innych symulatorach latanie na X65-F bez osobnych pedałów musi być drogą przez mękę.



Na drążku znajduje się pięć przycisków i cztery HATy. Trigger (jednostopniowy), pickle, MSL step (z boku po prawej), pinkie, paddle, TMS (POV), DMS, Trim i CMS - ich układ prawie w stu procentach odpowiada temu co mamy w Cougarze, Warthogu czy prawdziwym F-16. Nie dopracowano do końca ergonomii - układu i oporu przycisków. Pickla można łatwo zahaczyć gdy sięgamy do hata nad nim a ponieważ łatwo się wciska, zdarzają się przypadkowe odpalenia rakiet. Dwa haty po prawej stronie mimo że mają różny kształt też są niedopracowane – dolny blokuje dostęp do górnego. Wystarczyło dopracować ich rozmiar.

Mimo tych kilku uchybień w ergonomii (które mogą być niezauważalne dla pilota z inną dłonią) drążek jako całość jest imponujący. Stoi stabilnie bez przykręcania, wygląda jak żywcem wykręcony z prawdziwego myśliwca a dłoń wygodnie spoczywa na jego metalowym korpusie. Dla rasowego wirtualnego pilota Falcona żaden inny joy (może poza zmodowanym Cougarem) prawdopodobnie nie odda lepiej charakterystycznego "feel" towarzyszącego pilotowaniu F-16-stki.

przepustnica=>



Autor strony: Miszon; Elementy graficze: Zofia Strzelecka; Emblemat eskadry na podstawie emblematu 1 ELT: Banan